1. Krosno  START ETAPU III

        13 maj 2018         przejechaliśmy około 5678 km

    Po naszej trzy tygodniowej przerwie (ślub przyjaciół we Francji), wracamy do Krosna gdzie czekają na nas Kaja, Tomek i nasz tandem. Trochę zmian na rowerze się przydadzą. Zdejmujemy nasz tylny koszyk i zamieniamy go dobrymi nieprzemakalnymi sakwami. Tomek pomaga nam wyprostować przyczepkę, która się z czasem wygieła - no i jesteśmy gotowi na nasz Tour de Pologne!

     

  2. Chełm     TRASA           ZDJĘCIA

        21 maj 2018         przejechaliśmy około 6076 km / 398 km - etap III

    Piękny tydzień spędzonym na świeżym polskim powietrzu! Podróżujemy po kraju w którym rozumiemy język, okazja by spotkać mnóstwo ludzi i aby rozmowy były bogatsze. Niestety pogoda nie była zawsze sprzyjająca. Kilka razy z wyczuciem schowaliśmy się przed ulewą pod przystankiem autobusowym lub przy sklepiku, innymi razami po prostu ubieraliśmy się prawidłowo i jechaliśmy dalej, bo ciągnęło nas do dalszych przygód.

     

    Bardzo spodobała nam się wieś Zalipie, znana ze względu na swoje ozdobne domki pomalowane w kwiaty. Nawet kościół jest całkowicie, od środka, ozdobiony w malowane kwiaty. Jedyny kościół w swoim rodzaju! Tradycja malarstwa jest tu wciąż żywa, bo każdego roku jest konkurs na najładniejszy zalipiański dom.

     

    Odkrywamy polskie wsie. Zmieniły się chyba bardzo od zeszłych kilku lat. W regionach południowo-wschodnich, koło małych drewnianych domów stoją nowo wybudowane wille, przyważnie z pieniędzy zarobionych za granicą. Wszystko jest tak ładnie zadbadane.

     

    W Chełmie przyjęli nas do siebie Ewa i Michał, wielbicieli skoków ze spadochronem i znajomi znajomych naszych przyjaciół Oli i Zbyszka z Krakowa, których poznaliśmy... w Lionie! (podczas ich rodzinnej podróży rowerowej trzy lata temu). Stworzył się ładny łańcuch ze znajomości ;) Na dowidzenia, pojechaliśmy z Ewą na rowerze do jej domku przy jeziorze Białym, gdzie też mieliśmy przywilej nocować :)

     

  3. Białowieża     TRASA           ZDJĘCIA

        27 maj 2018         przejechaliśmy około 6359 km / 681 km - etap III

    Od tygodnia jeździmy po wschodniej części Polski głównie na szlaku rowerowym GreenVelo. Ten szlak skończony w 2015 roku daje możliwość przejechania w Polsce ponad 2000km przez malownicze i zielone krajobrazy. Jedzie się po mniej uczęszczanych asfaltowych drogach, zdarzają się leśne dróżki jak i żwirówki. Ta ostatnia powierzchnia jest dla nas mniej przyjemna, bo często piaszczysta a nasz tandem nie radzi sobie z dużą ilością piachu. W tych momentach musimy po prostu pchać. Ale zdecydowanie polecamy tę trasę rowerową szczególnie o tej porze roku. Mogliśmy się nacieszyć polami zasypane kolorowymi kwiatami, lasami a także jeziorami.

     

    Ponieważ chcemy dać naszej podróży altruitycznego wymiaru zdecydowaliśmy karmić komary naszą krwią. I wieczorami podczas biwakowania musimy się pochwalić, że bardzo dobrze nam to idzie...

     

    Weekend spędziliśmy w Puszczy Białowieskiej, pierwotna piękna puszcza gdzie żyją żubry na wolności. Niestety lub stety, nie spotkaliśmy takich dzikich żubrów w lesie ale mogliśmy na nie popatrzyć w rezerwacie. Dziękujemy Tomkowi i Bogusi za gościnnę u nich w Hajnówce tuż obok puszczy.

     

  4. Warszawa     TRASA           ZDJĘCIA

        04 czerwiec 2018         przejechaliśmy około 6599 km / 921 km - etap III

    Po trzech dniach jazdy, po pięknym weekendzie spędzonym w Puszczy Białowieskiej, byliśmy już w Warszawie. Spędziliśmy tam kilka dni. To był dla nas intensywny czas, jak zwykle. Jednak nietypowo było być w Warszawie w innym kontekscie niż zazwyczaj, Warszawa była jednym z naszych licznych etapów w podroży. Okazja, oprócz spotkania się z bliskimi, by zrobić kolejną rewizję naszego roweru, teraz porządniejszą. Michał M. nam w tym bardzo pomógł jak i serwis rowerowy na Ursynowie. W upale, odwiedziliśmy rodzinę i przyjaciół, którzy mieszkają w przeróżnych dzielnicach Warszawy. Co najmniej cztery razy musieliśmy jechać z jednego na drugi koniec Warszawy, to znaczy co najmniej 25km w jedną stronę. Najeździliśmy się po tej stolicy tyle, że poznalismy ją pod innym kątem, odkryliśmy nowe trasy rowerowe, nowe zielone miejsca lub piękne punkty widokowe. Pogłębiliśmy znajomość betonowych przestrzeni jak i wielkich ulic tak charakterystycznych dla Warszawy.

     

    Dobra nowina, pojawiły sie truskawki, można je dostać na każdym rogu ulicy i w każdym sklepie. Są takie czerwone i słodziutkie ! Równolegle, czereśnie są już w całkiem dobrej cenie, Thibaut się z tego potwornie cieszy, a Cindy czeka z niecierpliwością na maliny.

     

  5. Gdańsk     TRASA           ZDJĘCIA

        12 czerwiec 2018         przejechaliśmy około 6989 km / 1311 km - etap III

    Morze! Bałtyckie! Nie sprawdzamy temperatury wody, po prostu wbiegamy. Jesteśmy mile zaskoczeni. Woda wcale nie jest zimna. Płyniemy, cieszymy się. Połączyliśmy naszymi trzema kołami i to nieprzerywaną linią morze Śródziemne - które pożegnaliśmy kilka miesięcy temu w Grecji - z morzem Bałtyckim tutaj w Polsce.

     

    Z Warszawy do Gdańska jechaliśmy trasą Zielona 7, którą gorąco polecamy o tej porze roku. Od kilku tygodni towarzyszyły nam bociany i ich gniazda, których mijaliśmy rozglądając się za małymi pisklętami. Lecz gniazda były zbyt wysokie by dojrzeć malutkie ptaszki. W tym tygodniu po raz pierwszy ujrzeć było można małe główki dorastających bocianów, które nieśmiale zaglądały nad gniazdem co tam się w wielkim świecie dzieje.

     

    Trzymaliśmy się Zielonej 7 jedynie do Ostródy, bo zależało nam na tym by przejechać przez Malbork, który niestety, nie znajduje się na trasie. W Malborku zwiedziliśmy słynny i piękny Zamek Krzyżacki z cegły.

     

    A teraz chodzimy sobie po Gdańsku i poznajemy historię tego pięknego miasta też całego w cegłach.

     

  6. Gražiškiai     TRASA           ZDJĘCIA

        21 czerwiec 2018         przejechaliśmy około 8344 km / 2666 km - etap III

    Polskie Mazury... wiedzieliśmy, że jest to przez wielu ceniony region w Polsce, pełen pięknych jezior, ale nie wyobrażaliśmy sobie, że tych jezior jest tak dużo! Codziennie biwakowaliśmy przy spokojnej lustrzanej płaszczyźnie otoczonej lasami. Kąpiel w rozgrzanej przez słońce wodzie nie była rzadkością.

     

    Przejechanie Mazur z Gdańska do Litwy zajęło nam parę ładnych dni, w tym musimy policzyć kilka dni spędzonych w ośrodku wakacyjnym gdzie odbyło się piękne wesele naszych przyjaciół.

     

    Wyjeżdżamy z Polski. Cindy jest smutno. Było tak fajnie. A zaletą tego kraju było to, że ze wszystkimi można było się łatwo porozumiewać. Ach... i przyjazne drogi były dla rowerzysty.

     

  7. Karjaa     TRASA           ZDJĘCIA

        02 lipiec 2018         przejechaliśmy około 8344 km / 2666 km - etap III

    Tym razem pada mocniej! Nie ma żadnego przystanku autobusowego pod którym moglibyśmy się schować, nie wiadomo nawet, czy autobusy w ogóle tędy jeżdżą... Widzimy otwartą stodołę, pędzimy aby się pod nią schować. - Zabezpieczcie się od deszczu - wita nas właściciel – zostawcie tu rower a Wy chodźcie ze mną do domu, nalejemy Wam herbatki! Zanim woda się w czajniku zagrzała na stole już były położone ogórki, szynka domowej roboty, ciasteczka, no i … butelka wódki. Próbujemy rozmawiać po polsku, mąż z żoną odpowiadają nam po rosyjsku. A jak już naprawdę nie możemy się dogadać używamy nową technologię, czyli słownika internetowego. 2 godziny potem jedziemy dalej, zagrzani i trochę podpici, coś Thibaut zygzakiem prowadzi ten tandem! Wieczorem znowu deszcz nas dopada. Zastanawiamy się chwilę czy dalej jechać przez ulewę czy nie, w końcu pytamy o schronienie na noc w najbliższym gospodarstwie. Nie ma problemu, jest jedno wolne łóżko w domu. Nasi gospodarze pragną nas lepiej ugościć niż „jedynie” dachem i łóżkiem, tak jak kilka godzin temu, na stole pojawiają się ogórki, pomidory, szynka domowej roboty. Pan domu idzie po coś, patrzymy na siebie, mamy nadzieję, że nie poczęstuje nas mocnym alkoholem, którego nie do końca jeszcze strawiliśmy. Z ulgą patrzymy jak wraca z dużą butelką piwa. Pan oznajmia dumnie: - Kupuję takie oto butelki piwa, pije piwo i pustą butelkę napełniam bimbrem domowej roboty. To co pijemy na zdrowie? Staramy porozumiewać się też z nimi po polsku. Bronio dobrze mówi po rosyjsku, spędził 10 lat na Syberi między 16-stym a 26-ym rokiem życia.

     

    Baliśmy się, że za szybko przejedziemy przez te trzy małe kraje aby zdąrzyć na prom z Tallinna do Helsinek. Faktycznie przyspieszyliśmy tempo. Dojechaliśmy do naszych przyjaciół, Miina i Stefan w Karjaa wykończeni. Jednak udało nam się zwiedzić dwa piękne miasta, Rygę i Talin. W miastach też mogliśmy doznać niesamowitą gościność mieszkańców. A po drodzę przejechaliśmy przez niekończące się sosnowe lasy. Od czasu do czasu między drzewami można było dostrzec Morze Bałtyckie.

     

    Czeka nas teraz kolejna dłuższa przerwa od roweru. Jeden zaledwie wieczór skorzystaliśmy z sauny Miiny i Stefana i dzisiaj zabieramy się w podróż samochodową razem z nimi, cel? Kolejny ślub we Francji. A po ślubie, ci znajomi też planują wyjechać w daleką wyprawę na tandemie ;) świat jest mały. Kolejne nasze przygody będziemy opisywać ze Szwecji, na razie!

     

     

POWRÓT NA BLOGA
design by MK